Brand you should know – THULE

Torba podróżna okazuje się być kwestią bardzo względną. Jedni wychodzą z założenia, że wystarczy im cokolwiek co znajdą na strychu, innym zależy na bezpieczeństwie przewożonych rzeczy więc są gotowi zainwestować w walizkę.

Gdy byłam młodsza absolutnie nie zwracałam uwagi na coś takiego jak “torba podróżna”, sytuacja się zmieniła kiedy poszłam na studia i musiałam tłuc się pociągami długie godziny. Pamiętam, że jedna z tych walizek przy którejś podróży pękła i całą drogę siedziałam jak na szpilkach – rozleci się? nie rozleci, jak ja to doniosę do domu.. Myślę, że wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że powinnam zainwestować w swoją własną, pierwszą, porządną torbę.

Była to twarda walizka i w zasadzie wszystko byłoby ok, gdybym pozostała przy pociągach czy aucie. Wiecie jak wygląda ładowanie bagażu na lotnisku? : ) Po pierwszym locie moja walizka była cała porysowana, a że jestem z natury perfekcjonistką i pedantką – nie dawało mi to spokoju : )

Dlatego tym razem wybrałam torbę marki Thule. A dokładnie model Thule Subterra Luggage.

Dlaczego akurat ta?

Szukałam czegoś pomiędzy torbą podróżną a klasyczną, standardową walizką. Czegoś co sprawdzi się i dostosuje do podróży, niezależnie czy będzie to wyprawa pociągiem, autem, samolotem, czy będą musiała ją ciągnąć przez pół Barcelony bo.. zgubiłam się w poszukiwaniu hotelu. Ten model został zaprojektowany z rozmysłem – z jednej strony torba jest sztywna i plastikowa z drugiej miękka, co pozwala dostosować jej wielkość do zawartości,  a oprócz kółek posiada też specjalne uchwyty ułatwiające np. wrzucenie jej do bagażnika.

Co więc według mnie powinna posiadać idealna torba na wakacje?

1. Powinna być duża ( i nie, nie dlatego, że jestem kobietą, a one muszą spakować pół szafy na wakacje, zwyczajnie – są krótsze i dłuższe wyjazdy, wolę mieć jedną dużą torbę, która sprawdzi się w każdej sytuacji a nie 15 różnych wielkości – na wakacje 3 dniowe, 7 dniowe, 14 dniowe, itd ) Plus teraz będę musiała pakować w jedną torbę przynajmniej 2 osoby : ) Wskazany model Thule ma pojemność 75 l – jest to już całkiem sporo, nawet jak na mnie. Warto przy tym wspomnieć, że pomimo rozmiaru torba jest bardzo zgrabna i elegancka.

2. Powinna być przestrzenna. Również ten wymóg został tu spełniony. Torba została podzielona na osobne komory, z których górna ma zmienną głębokość i jest zapinana siateczką. Dzięki osobnym komorom unikniemy też bałaganu w torbie. Tak, tak, jedni pakują się wrzucając wszystko do walizki jak leci i dopinają siadając na niej, a u mnie wszystko jest poukładane w kosteczkę, siateczkę, zastosowaniem, a bywa, że i kolorystycznie : ) Mówiłam, że jestem pedantką?

3. Skoro szukałam czegoś pomiędzy klasyczną walizką a torbą, warto przemyśleć kwestię wodoodporności. Różnie to na wakacjach bywa i w momencie kiedy złapie nas ulewa, nie chciałabym zaprzątać sobie głowy tym, czy moje sukienki Balmain nie przemakają właśnie i nie skisną w drodze powrotnej : ) Thule jest wodoodporna.

Tutaj znajdziecie mój model – https://www.thule.com/pl-pl/pl/luggage/checked-luggage/thule-subterra-luggage-70cm28-_-3203451

 

Jest też szerszy opis od producenta, gdzie znajdziecie już szczegóły dotyczące wymiarów/masy/materiału. I co najważniejsze wypisane wszystkie właściwości, może znajdziecie wśród nich coś co dla was będzie istotne, a ja przy swoim doświadczeniu pominęłam : )

Myślę też, że to właśnie z tą torbą pojadę niedługo do szpitala. Ale listę niezbędników do torby szpitalnej znajdziecie już w kolejnej notce : )